Wtorek, 22 maja 2012 | Imieniny: Emila, Neleny i Romy
Porady A A A

Kreatywności można się nauczyć

Piątek, 11 listopada 2011 00:45

W internetowym plebiscycie przeprowadzonym wśród zawodowych łowców głów uznano, że jest jedno słowo, które w tonach CV, jakie przeglądają każdego dnia pojawia się najczęściej. Kreatywny! Taki właśnie jest każdy kandydat na każde stanowisko.

Dzieje się tak z dwóch powodów. Pierwszy ma trochę wspólnego z rzeczywistością, drugi – wręcz przeciwnie. Pierwszy powód wpisywania w CV słowa „kreatywny” to wiara, że pracodawcy tego właśnie oczekują od idealnych kandydatów na każde stanowisko. W tym trochę prawdy jest, bo rzeczywiście niezależnie od wykonywanej pracy zasadą jest, że twórczo myślący ludzie wykonują zadania lepiej i łatwiej przystosowują się do zmiennych okoliczności.

Drugi powód, znacznie mniej mający wspólnego z prawdą, to przekonanie, że kreatywność jest łatwa. Lub trudna do zweryfikowania przez rekrutera, a co za tym idzie, jak przyjdzie co do czego, to trzeba się będzie trochę powygłupiać i załatwione. Tymczasem sprawa wcale nie jest taka prosta.

Twór siatkowany

Każdy z nas rodzi się kreatywny, czyli zdolny do stworzenia czegoś nowego. Obojętnie, w jakiej dziedzinie. Od patentów technologicznych i wynalazków po oryginalne rozwiązania problemów w pracy, zmodyfikowanie klasycznego przepisu na naleśniki czy znalezienie sposobu na niejadka. Każdy kreatywny kiedyś był i najprawdopodobniej wciąż być może. Pęd do nieskrępowanej twórczości jest domeną dzieci: kiedy patrzymy na czterolatka rysującego kremem z tubki przedziwne obrazy, nie można mieć co do tego cienia wątpliwości. 

Po piątym roku życia, na skutek rozwoju mózgu i przystosowania się do otoczenia, nieco na twórczości tracimy. Jak twierdzą naukowcy, jednym z głównych tego przyczyn jest wykształcenie się w korze pnia mózgu tzw. tworu siatkowatego. Pełni on rolę swego rodzaju żandarma, ostrzegającego system przed wszystkim, czego nie zna lub do czego nie jest przyzwyczajony i ze względu na to jest największym wrogiem kreatywności.  

Zrób to inaczej

Sytuacja nie jest jednak beznadziejna, bo choć tworu siatkowatego oszukać się nie da, można przynajmniej trochę z nim ponegocjować. Sposobów na pobudzenie kreatywności jest przynajmniej kilka, w dodatku w większości są one i proste i przyjemne.

Zwykle wystarczy znowu poczuć się dzieckiem i uwolnić wyobraźnię. Przeczytaj jeszcze raz „Alicję w krainie czarów” albo „Karolcię”. Pobaw się z dzieckiem. Zrób z nim np. wydzierankę z papieru albo pozbieraj muszle na plaży i ułóż z nich dowolną mozaikę. Ponadto malowanie, szkicowanie, rysowanie, bawienie się dźwiękami, rytmem, lepienie z plasteliny – wszystkie te czynności odblokowują naszą wyobraźnię. Drobnym, ale skutecznym sposobem na jej rozwijanie jest np. obserwowanie w drodze do pracy, ile drzew rośnie po lewej stronie ulicy. 

Doskonałym ćwiczeniem kreatywności jest również robienie rzeczy, których zwykle unikamy. Zacznij od najprostszych. Wypij kawę w innym kubku niż zazwyczaj, obejrzyj album o sztuce, idź do muzeum, do kina lub po prostu posiedź w parku. Ważne, byś uważnie obserwował to, co widzisz, starając się dostrzec jak najwięcej szczegółów i nazwać je. Następnie wymyśl co najmniej kilka zastosowań (także absurdalnych) dla dowolnych przedmiotów codziennego użytku: wieszaka, płyty CD, spinacza biurowego. 

Kreatywność z notesika

Kup mały notatnik, tylko na swoje pomysły – zapisuj w nim wszystkie, które przyjdą ci do głowy, nieważne, jakiej dziedziny dotyczą i jak wydają ci się niemądre. Takie notesy nosili zawsze ze sobą m.in. Thomas Edison i Maria Skłodowska-Curie. W notatniku możesz też wpisać czynności, które wykonujesz schematycznie: od porannego wstawania i picia kawy po harmonogram dnia. Zastanów się, które z nich można zrobić zupełnie inaczej. 

Jak długo trzeba ćwiczyć kreatywność, żeby naprawdę kreatywnym się stać? Efekty przyjdą szybciej niż się spodziewasz, no i nikt nie odbierze ci zabawy, jaką zafundujesz sobie przy okazji. Dodatkowa korzyść jest taka, że teraz wpisując w CV kreatywność, będziesz przynajmniej wiedzieć, z czym ją się je.

Dominik Waszek


Podziel się na:
  • facebook
  • blip
  • twitter
  • sledzik
  • wykop

Wasze komentarze

Portal Goniec.com nie bierze odpowiedzialności za treść zamieszczonych tutaj opinii i zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy niezgodnych z Netykietą.

Temat numeru 426, 18 maja 2012 Dogaszanie Ogniska

Pogłoski o sprzedaży Ogniska Polskiego krążyły co najmniej od kilku lat. Wówczas oburzenie mieszało się z niemocą. Teraz, gdy groźba sprzedaży nieruchomości w samym sercu Londynu niebezpiecznie się przybliżyła, zaroiło się od mniej i bardziej