Wtorek, 22 maja 2012 | Imieniny: Emila, Neleny i Romy
Kariera A A A

Brytyjski student na skraju bankructwa

Piątek, 16 września 2011 23:15

Studenci rozpoczynający studia w tym roku muszą liczyć się z faktem, że po ich ukończeniu pozostaną z sumą 26 tys. funtów do spłacenia. Choć to suma zawrotna – i tak jest powód do radości. Studenci z następnego rocznika staną w obliczu spłaty 53 tys. funtów!

Tegoroczni nowicjusze na uczelniach płacą więcej od studentów, którzy rozpoczęli naukę akademicką w ubiegłym roku, gdyż koszt studiowania zwiększył się przeciętnie o 2000 funtów, ale najgorsze ma dopiero nadejść za rok. 

W spirali długów 

W najnowszym badaniu opublikowanym przez Push Student Debt, w którym udział wzięło 2800 studentów z 115 placówek na terenie Wielkiej Brytanii wynika, iż obecnie przeciętny student rocznie zaciąga dług w wysokości 5681 funtów. W samej Anglii przeciętny student zapożycza się na £5876, w Walii aż na 6231 funtów, a w Irlandii 4319 funtów. Znacznie niższe koszty studiowania oferuje Szkocja, gdzie stawka średniego zadłużenia wynosi 2025 funtów.

Johnny Rich, redaktor Push.co.uk podkreśla, iż rząd nie podaje dokładnych i jasnych informacji studentom, w jaki sposób mają sfinansować całość nauki. Tymczasem okazuje się, że aż jedną czwartą funduszy dodatkowych będą musieli pokryć samodzielnie, licząc na pomoc rodziny albo pożyczkę w innych instytucjach.

Przewodniczący związków studenckich The National Union of Students (NUS) Liam Burns obwinia rząd Davida Camerona, który jego zdaniem uważa, że nie ma nic złego w wepchnięciustudenta w długi, których wysokość dorównuje wkładom na mieszkanie.

– Konieczność zaciągania przez młodych ludzi komercyjnych kredytów tylko po to, by byli w stanie ukończyć studia, jest po prostu skandalem – ocenia. 

Studia

Propozycja zmian, jakie w systemie finansowania studiów forsuje rząd Davida Camerona, od początku budził wielkie kontrowersje. Jeszcze do niedawna cena czesnego wynosiła nieco ponad 3 tys. funtów na rok. Kiedy brytyjskie władze postanowiły pozwolić uniwersytetom na nawet trzykrotne podniesienie opłat za studia, spodziewały się, że na wprowadzenie maksymalnej stawki zdecydują się jedynie najbardziej renomowane uczelnie i to jedynie na najbardziej wziętych kierunkach.

Okazało się jednak, że życie szybko skorygowało te założenia. Rektorzy nawet mało prestiżowych placówek zaczęli się tłumaczyć, że zbyt niska cena mogłaby sugerować niski poziom nauczania uczelnie, jedna po drugiej, zaczęły czesne podnosić. Wielu zdolnych i ambitnych przeraża myśl, iż po ukończeniu uniwersytetu będą mieli do spłacenia równowartość sumy, która w normalnych warunkach mogłaby być ich zabezpieczeniem i wkładem na depozyt mieszkaniowy. 

Problem zadłużenia nie wydaje się jednak jedynym koszmarem, który spędza sen z powiek potencjalnym kandydatom do akademickich ławek. Fakt, że będą musieli liczyć się z ogromnymikosztami sprawia, że wielu rezygnuje z wymarzonych kierunków i szuka miejsc, gdzie opłaty są niższe. Głównym motorem wyboru studiów nie jest zatem ich kierunek zainteresowań, lecz możliwości finansowe. 

Tworzy się zatem paradoks – wielu studentów będzie zmuszonych studiować na wydziałach, które nie są zupełnie związane z zawodami, które chcieliby w przyszłości wykonywać.

– Dla przeciętnego studenta już obecne koszty są za wysokie, aby normalnie funkcjonować, a najnowsze plany sprawiają, że sytuacja jeszcze się pogorszy – podkreśla Sally Hunt, rzecznik University and College Union (UCU). – Rządowe plany refundowania to zwyczajna katastrofa. Studenci będą wybierać kursy kierując się nie tym, czego będą mogli się nauczyć, ale głównym motywem będzie możliwość ich spłaty.

– Nikt nie powinien zrezygnować z pójścia na uniwersytet z powodów finansowych – dodaje rzecznik organizacji Business Innovation and Skills.

Przybywa analfabetów

Rząd rozkłada ręce i upiera się, że reperowanie dziury budżetowej jest priorytetem. Uczyć zatem się będą mogli wyłącznie ci, którzy będą mogli sobie na to pozwolić. Tymczasem w brytyjskim społeczeństwie jest coraz więcej osób, które można zaliczyć do grona analfabetów. Ostatnie badanie pokazuje, ze aż 42 proc. pracodawców na rynku brytyjskim nie jest zadowolonych z podstawowych umiejętności pisania i czytania wśród swoich pracowników.

Okazuje się, że młodzi absolwenci opuszczający brytyjskie szkoły średnie nie znają podstawowych zasad gramatycznych i popełniają wiele błędów językowych. Aż połowa pracodawców musiinwestować w szkolenia podwyższające umiejętności komunikacyjne i piśmienne.

– To naprawdę duży problem – podkreśla rzecznik Business Innovation and Skills. – Rząd nie powinien go unikać i zainwestować w naukę podstawowych umiejętności liczenia i pisania wśróduczniów opuszczających szkoły. 

Pokolenie straceńców 

Ostatnie rozróby brytyjskiej młodzieży pokazały, że problem jest dużo większy niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Młodzi gniewni postawili w ogniu stolicę, która jeszcze parę tygodni wcześniej reklamowana była na całym świecie jako bezpieczna oaza gotowa na przyjęcie tłumów na igrzyska olimpijskie. Złość, gniew, barbarzyństwo ogarnęło londyńskie ulice,wśród których najmłodszy uczestnik rozbijający szyby sklepowe miał zaledwie siedem lat.

Rząd musi zatem zadać sobie proste pytanie: w co warto bardziej inwestować? W rozszerzenie patroli policyjnych z 6000 do 16 tys. funkcjonariuszy podczas rozruchów czy też w młodych,którzy chcą zdobyć odpowiednie kwalifikacje i odciąć się od tego, co oferują im lokalne gangi.

Polska emigracja po otwarciu granic Unii Europejskiej została nazwana „straconym pokoleniem”, ale czy na naszych oczach na kształtuje się teraz prawdziwe brytyjska „generacja straceńców”?

Anna Szlejter


Podziel się na:
  • facebook
  • blip
  • twitter
  • sledzik
  • wykop

Portal Goniec.com nie bierze odpowiedzialności za treść zamieszczonych tutaj opinii i zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy niezgodnych z Netykietą.

  • ~gg *.28.215.106.threembb.co.uk 07.12.2011 18:19 | Ocena: 0 (głosów: 0)
    Koncze juz ostatni rok studiow i moj kredyt za czesne wynosi niecale 10 tys funtow,nie 26 jak w artukule, rok studiow to ponad 3 tys.

Temat numeru 426, 18 maja 2012 Dogaszanie Ogniska

Pogłoski o sprzedaży Ogniska Polskiego krążyły co najmniej od kilku lat. Wówczas oburzenie mieszało się z niemocą. Teraz, gdy groźba sprzedaży nieruchomości w samym sercu Londynu niebezpiecznie się przybliżyła, zaroiło się od mniej i bardziej